Drugi pad do konsoli — jak wybrać i nie przepłacić

Prędzej czy później każdy posiadacz konsoli dochodzi do tego samego wniosku: jeden pad to za mało. Kanapa, dwie osoby, jedna gra — i nagle okazuje się, że wspólne granie wymaga dokupienia drugiego kontrolera. Ceny oryginalnych padów potrafią jednak zaboleć, bo za nowy egzemplarz do PlayStation 5 czy Xbox Series trzeba zapłacić zwykle 250-350 zł. Nic dziwnego, że wiele osób zaczyna wtedy rozglądać się za tańszymi zamiennikami. I tu zaczyna się pole minowe.

Oryginał czy zamiennik — gdzie przebiega granica opłacalności

Zamienniki znanych producentów akcesoriów, takich jak Hori, Nacon czy PowerA, kosztują przeważnie 120-220 zł i w większości przypadków sprawdzają się dobrze. Mają licencję producenta konsoli, więc działają bez kombinowania — podłączasz i grasz. Trzeba tylko pamiętać, że tańsze modele bywają przewodowe i często nie mają wszystkich funkcji oryginału. W padach do PS5 zamienniki zwykle nie oferują zaawansowanych wibracji ani adaptacyjnych spustów, które w niektórych grach robią sporą różnicę.

Prawdziwe kłopoty zaczynają się przy bezmarkowych kontrolerach za 40-60 zł z popularnych platform zakupowych. Sam przez taki przeszedłem — analogi zaczęły dryfować po dwóch miesiącach, a opóźnienie w grach wyścigowych było wyczuwalne od pierwszego dnia. Do gier rytmicznych czy bijatyk taki sprzęt nadaje się słabo, a oszczędność szybko okazuje się pozorna.

Na co patrzeć przed zakupem

Kilka rzeczy warto sprawdzić niezależnie od tego, czy wybieramy oryginał, czy zamiennik:

  • Łączność — pad bezprzewodowy to wygoda, ale przewodowy bywa o połowę tańszy i nie wymaga ładowania. Do grania na kanapie kabel o długości 3 metrów w zupełności wystarcza.
  • Kompatybilność — kontroler do Xboxa nie zadziała na PlayStation i odwrotnie. Część padów działa za to równocześnie z konsolą i komputerem, co przy okazji załatwia granie na dwóch sprzętach.
  • Czas pracy na baterii — modele bezprzewodowe wytrzymują od 8 do nawet 40 godzin. Różnica jest ogromna, a producenci niechętnie się nią chwalą.
  • Wymienne analogi — w droższych modelach można wymienić drążki, gdy zaczną dryfować, zamiast wyrzucać cały kontroler.

Kiedy kupować, żeby zapłacić mniej

Pady niemal nigdy nie tanieją tak mocno jak gry, ale kilka okazji w roku się powtarza. Końcówka sierpnia i wrzesień to czas powrotów do szkoły — sieci z elektroniką robią wtedy przeceny akcesoriów gamingowych, zwykle o 15-25 procent. Druga fala przychodzi w listopadzie. Poza sezonem warto śledzić odświeżenia kolorystyczne: gdy producent wypuszcza nową wersję kolorystyczną pada, starsze warianty potrafią staniać o kilkadziesiąt złotych, choć technicznie niczym się nie różnią.

Rozsądny plan wygląda więc tak: do wspólnego grania od święta wystarczy licencjonowany zamiennik za około 150 zł, najlepiej upolowany na przecenie. Jeśli jednak drugi pad ma służyć codziennie albo trafić w ręce kogoś, kto gra dużo i intensywnie, dopłata do oryginału po prostu się broni. Zepsuty tani kontroler kupiony dwa razy kosztuje tyle, co jeden porządny.